Kto o zdrowych zmysłach zrywa się o 5 rano, żeby jechać dwieście kilometrów w celu zmęczenia się w ramach przebiegnięcia, bagatela, 21.1 kilometrów?
Bieganie jest jak narkotyk. Będę to udowadniać. Na razie opowiem o biegu, na który wybraliśmy się aż do Białegostoku.
Wyjechaliśmy w niedzielę wczesnym rankiem, pakiety startowe odebraliśmy również w dniu biegu. W składzie pakietu znajdowała się koszulka techniczna firmy 4F, nota bene bardzo ładnie skrojona damska wersja. Tył koszulki należał głównie do organizatora biegu. Informator biegowy, żel izotoniczny i znaczna liczba ulotek reklamowych, atrakcyjnych głównie dla osób z okolic Białegostoku. Oczywiście numer startowy z elektronicznym chipem oraz zestaw metalowych agrafek. O ile odpowiednio wcześniej opłacono start w biegu, na numerze startowym było wydrukowane imię uczestnika. Drobny szczegół, jednak zawsze sprawia przyjemność!
Bieganie jest jak narkotyk. Będę to udowadniać. Na razie opowiem o biegu, na który wybraliśmy się aż do Białegostoku.
Wyjechaliśmy w niedzielę wczesnym rankiem, pakiety startowe odebraliśmy również w dniu biegu. W składzie pakietu znajdowała się koszulka techniczna firmy 4F, nota bene bardzo ładnie skrojona damska wersja. Tył koszulki należał głównie do organizatora biegu. Informator biegowy, żel izotoniczny i znaczna liczba ulotek reklamowych, atrakcyjnych głównie dla osób z okolic Białegostoku. Oczywiście numer startowy z elektronicznym chipem oraz zestaw metalowych agrafek. O ile odpowiednio wcześniej opłacono start w biegu, na numerze startowym było wydrukowane imię uczestnika. Drobny szczegół, jednak zawsze sprawia przyjemność!
| Fot. Fotografia ukazująca strefę czasową |
Gdy zbliżała się godzina 10:00, należało się ustawić w swoich strefach czasowych. Nie był to mój debiut na tym dystansie, a moim marzeniem było polepszenie poprzedniego rekordu. Ulokowałam się zatem w strefie mojego wymarzonego czasu, jakim było 1h:50m. Może to ambitny cel, jednak należy mierzyć wysoko, a tego dnia czułam, że jestem w dobrej kondycji. Przywitałam się z pacemaker'ami, przecież to z nimi będę biegła całą drogę.
| Fot. Fotografia ukazująca grupę biegową "Spartanie Dzieciom" |
Nadeszła godzina 10:00 i wszyscy ruszyli w trasę. Obyło się bez większych opóźnień w ramach międzyczasów - w przypadku strefy na 1:50 były to ok. 3 min. Na początkowym etapie biegu minęłam grupę Spartan - bardzo podoba mi się ich inicjatywa i popieram ją w stu procentach. Punkty nawodnienia były co ok. 5 km, ale punktów odżywiania nie widziałam. Do ok. 9. kilometra dotrzymałam tempa pacemaker'om, z którymi zaczynałam bieg. Jednak po 9-tym zaczęłam się od nich oddalać i oddalać... Zaczęłam bieg wolniejszym, swoim tempem. Dodatkowo pojawiły się przeszkody w ramach mocnego wiatru oraz podbiegów. Do końca jeszcze tak daleko, meta wydaje się tak daleką perspektywą...
Podczas trasy minął mnie jeszcze pacemaker zamykający strefę 1:50, a na mniej więcej 17-tym kilometrze spotkałam "zająca" rozpoczynającego strefę 1:55. Nie przejmowałam się tym jednakże, przecież na mecie i tak wszyscy jesteśmy wygrani. Spojrzałam na swój GPS i uznałam, że jestem w stanie pobić swoją życiówkę poprzez zwiększenie tempa... Wizja spełnienia mojego marzenia pozwoliła na wykrzesanie sił na dołączenie do pacemakera. I tak też się stało, zwiększyłam tempo na ostatnich kilometrach, pomimo znajdujących się tam podbiegów.
Na ostatnich kilometrach nie było łatwo. Nawierzchnia z kostki brukowej również nie ułatwiała sprawy. Starałam się nie myśleć o jakimkolwiek bólu, a jedynie byłam niesiona głosami dopingujących kibiców. I w końcu dotarłam do tej upragnionej mety. Spojrzałam w kierunku bramki mety na czas brutto. 1:54. Nie mogłam w to uwierzyć. Pobiłam swój rekord życiowy na pół-królewskim dystansie!
| Fot. Fotografia ukazująca medal z 4. PKO Białystok Półmaraton |
Za linią mety już medal oraz folia termiczna. Warto wspomnieć o ciekawym medalu, przedstawiającym jedną z rzeźb z Ogrodów Branickich w Białymstoku. Na tegorocznym biegu jest przedstawiona nimfa leśna o imieniu Kallisto (gr. kalliste - najpiękniejsza), według mitologii greckiej po śmierci zamieniona w gwiazdozbiór Wielkiej Niedźwiedzicy. Imię to nosi również jeden z księżyców Jowisza. Co roku będzie to inna rzeźba, więc można będzie dołączać inne figury do swojej kolekcji.
Podsumowanie
Warunki pogodowe były prawie idealne, oprócz mocniejszych podmuchów
wiatru, które stanowiły przeszkodę. Trasa była bardzo ciekawa, ale jednocześnie wymagająca
poprzez liczne nawrotki oraz podbiegi.
Z personalnego punktu pobiłam swoje życiówki na 5 i 10 kilometrów oraz na dystansie półmaratonu. Z wyników zatem jestem bardzo zadowolona. No i ogólnie jestem szczęśliwa. Cóż, po prostu kocham biegać.
To co, widzimy się na kolejnym biegu?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz